List do Was

Jak pisałam w poprzednim wpisie—wierszu, nie wiem co mam pisać. Czuję niemoc twórczą, ogarnia mnie cisza i milczenie. Jednak w tej ciszy, w bezsłów szumie, czuję też potrzebę, aby odezwać się do Was, czyli społeczności blogosfery Deonu. Do tych, którzy tu swe przemyślenia publikują i tych, co poświęcają Kontynuuj czytanie

Cisza

Chyba nic dzisiaj nie napiszę, bo też co ja mam pisać? Czuję trwającą wokół ciszę – w ciszy niczego nie słychać.   Przychodzi czasem takie oczyszczenie, gdy nic nie można napisać. Wtedy udaję się w milczenie, gdzie słowa trzeba zaciszać.   W takim zaciszu, w takiej ciszy niczego Kontynuuj czytanie

Przestać analizować

Introwertycy tak już mają, że dużo analizują. Obserwują i analizują. Dzielą włos na czworo. To chyba najlepszy dowód na to, że mam introwertyczną naturę, bo odkąd pamiętam byłam dobrym obserwatorem i analizowałam wszystko, co wokół mnie się działo. To dobra cecha, bo nie pozwala przejść przez życie bezrefleksyjnie, Kontynuuj czytanie

Za dużo

Teraz za dużo jest na świecie wszystkiego. Nie twórzmy. Trzeba tylko dbać o to, co stworzone – niech dojrzewa! Teraz za dużo rzeczy, za dużo wszystkiego. Nie twórzmy, Bo któż stworzone popodlewa?*     *Wiersz powstał w nawiązaniu do słów Starca Zosimy z powieści „Bracia Karamazow” Fiodora Dostojewskiego: Kontynuuj czytanie

Zacząć odpuszczać

Jest taka przypadłość, niemal jak choroba, uzależnienie – nazywa się „zasługiwanie”. Ja też na to choruję i przez wiele lat od momentu spotkania w moim życiu Jezusa chciałam wciąż, nieraz bez wytchnienia zasługiwać na Jego miłość. Restrykcyjne praktyki religijne, ciągłe poszukiwanie treści, wydawałoby się niezbędnych do duchowego wzrostu, Kontynuuj czytanie

* * *

Miłość Boga Żywego przyszła na świat I zamieszkała między nami, A myśmy jej nie przyjęli zajęci swoimi sprawami.   Miłość przyszła na świat I położona w ubogim żałobie, Czekała na przyjście ludzi, by im powiedzieć o sobie.   Ludzie spragnieni poklasku, uznania ze strony świata. Poszli w przeciwną Kontynuuj czytanie