Na któreś urodziny ( x lat temu) dostałam kuferek. Nadal go mam , a raczej miałam. Ostatnio szukając coś w nim, wyjęłam go z szuflady , a potem nie myśląc za długo włożyłam go byle jak na miejsce i zamknęłam szufladę. Na tamten moment osiągnęłam szybko swój cel. Kontynuuj czytanie
naglące wezwanie
Mam takie stare obrusy i serwety, na które podczas zapalania świecy, upadł odłamek płomienia. Są poznaczone tu i tam drobnymi przepalonymi dziurkami. Nie wyrzucam ich. Jest jakiś urok w tym, że życie rodzinne zapisuje się na nich w ten sposób. * * * W moim życiu bywało Kontynuuj czytanie
bajeczka o ziarnku grochu
W trakcie lekcji słyszę z torby sygnał przychodzącego sms- a. Nie mogę odebrać od razu, bo akurat roztaczam przed maluchami obrazy słowno- gestykulacyjne, które mają im przybliżyć dzisiejszy temat. Gdybym teraz przerwała i sięgnęła do torby, czar by prysł. A co gorsza – dzieci, które od paru Kontynuuj czytanie
wolny dzień
Mam dzień wolny. Mąż zawiózł dziewczynki do szkoły, a ja wyskoczyłam z łóżka, uchyliłam okno, zrobiłam kawę w moim kubeczku z dzikimi bratkami i spowrotem wskoczyłam pod kołdrę. Mam dzień wolny. Leży przede mną jak rozłożona księga z czystymi kartkami, na przestrzał gotowa, by ją zapełnić. Oczywiście „wolny” Kontynuuj czytanie
połamany las
Po ostatnim kwietniowym ataku zimy, okoliczne lasy wyglądają jak kaleki. Sterczą kikutami obłamanych gałęzi, straszą niezabliźnionymi ranami, niebezpiecznie pochylone, przygarbione nad ścieżkami olbrzymy gotowe runąć przy kolejnym podmuchu wiatru. Skrzypią, skarżąc się nad głowami przechodzących. Wiele z nich już nigdy nie wróci do pionu, wiele jest skazanych Kontynuuj czytanie
ostatnia chwila
Przyjechał Max z workiem muszli, zapaleniem nerwu w stopie, ogorzałą twarzą i opowieściami. Był z kumplami na kajakach w Rumunii. Szalona męska wyprawa. Pięciu rosłych panów w malutkim autku, na dachu bagażnik dachowy, a za nimi przyczepka z czterema kajakami i bagażami. Kilkanaście godzin podróży, a potem Kontynuuj czytanie
# znaczek 92
” Ty Panie, zawsze jesteś taki sam… niezmiernie dobry, święty i sprawiedliwy; dobre, święte i sprawiedliwe jest wszystko, co czynisz… A ja… nie potrafię trwać długo w jednym stanie, jakby siedem razy na dzień odmieniała się nade mną pogoda. A przecież od razu jest lepiej, gdy tylko zechcesz Kontynuuj czytanie
popołudniowe wianki
Popołudnia spędzam z łopatką w dłoni, konewką i w kwiecistych ogrodniczych rękawiczkach. Pośród bzyczenia pszczół i trzmieli ochoczo zwiedzających przybytki kwiatów. Ja pośrodku tego barwnego ruchliwego spektaklu, oświetlona wielką lampą słońca mam swoje małe zadania. A to ratuję po kolei krzaczki stokrotek i niezapominajek, zagrożone zbliżającą się Kontynuuj czytanie

