a po burzy spokój

  Piszę z najmłodszą córką Ewy. Rozmawiamy sobie, pisząc o deszczu i burzy. Pokazuję jej burzę, która właśnie przeszła nad naszym domem i okolicą. – Zawsze czekam na burzę z utęsknieniem – piszę. – Czuję wtedy taki spokój – odpisuje ona Tak. Właśnie tak. Pozwolić burzy wykrzyczeć mój Kontynuuj czytanie

Świadectwo

Kilka lat temu (jeszcze zanim zostałam żoną i matką) napisałam moje osobiste świadectwo. Nigdy nikomu go nie pokazałam. Teraz, po latach, czuję że nadszedł wreszcie czas się nim podzielić. Oto i ono. Chcę napisać o tym, co przysporzyło w moim życiu, funkcjonowaniu i relacjach z innymi największego zniewolenia, Kontynuuj czytanie

cudeńko

  Warto otaczać się przedmiotami śmiesznymi i nieoczywistymi, parodiować nieco swoje życie i patrzeć na dni z lekkim przymrużeniem oka. Niedoceniany to zabieg, a jakże skuteczny, by nabierać dystansu do siebie i krok po kroku pokornieć przyznając: – Śmieszny jestem jak te małe pantofelki w kropki, – Zupełnie Kontynuuj czytanie

echa spoza

  Lubię dalekie pohukiwania burzy. Nie wiem dlaczego, ale budzi się we mnie oczekiwanie. Na co czekam? Nie wiem. Może na jej potęgę, szaleństwo, siłę. Odczuwam nadzieję, nie strach. Lubię ten gorzki zapach, gdy zrywam przekwitłe kwiaty aksamitek. Ręce potem długo pachną czymś dzikim, nieokiełznanym, tajemniczym, tak niepodobnym Kontynuuj czytanie

gorsza droga

  Nie nauczono nas tak patrzeć i tak myśleć: że małżeństwo i rodzina to ważne i wielkie powołanie. To – od kiedy pamiętam – było traktowane jak ta gorsza droga do nieba lub wręcz do nieba przeszkoda. Takie tam coś dla tych pospolitych i niewyróżniających się z tłumu, Kontynuuj czytanie