Przy oglądaniu albumu z malarstwem Wiliama Whartona ( tak, tak, był z zawodu malarzem, a książki pisał tylko żeby jakoś zarobić na życie:), Lalcia pochyla się nisko nad reprodukcją jednego z dzieł i głośno czyta: – Olej na płocie. Podnosimy oczy zdumieni, bo – choć Wharton rzeczywiście Kontynuuj czytanie
a po burzy spokój
Piszę z najmłodszą córką Ewy. Rozmawiamy sobie, pisząc o deszczu i burzy. Pokazuję jej burzę, która właśnie przeszła nad naszym domem i okolicą. – Zawsze czekam na burzę z utęsknieniem – piszę. – Czuję wtedy taki spokój – odpisuje ona Tak. Właśnie tak. Pozwolić burzy wykrzyczeć mój Kontynuuj czytanie
Świadectwo
Kilka lat temu (jeszcze zanim zostałam żoną i matką) napisałam moje osobiste świadectwo. Nigdy nikomu go nie pokazałam. Teraz, po latach, czuję że nadszedł wreszcie czas się nim podzielić. Oto i ono. Chcę napisać o tym, co przysporzyło w moim życiu, funkcjonowaniu i relacjach z innymi największego zniewolenia, Kontynuuj czytanie
osobisty Tłumacz…
Bardzo dużo mam w sobie pragnień i wiedzy „jak powinno być” – na przykład z moją modlitwą, byciem przy Jezusie. Mogę głosić rekolekcje, konferencje, mogę udzielać porad… A gdy przychodzi podjąć konkretne małe kroki w wierności modlitwie, w rezygnacji z czegoś na rzecz bycia z Jezusem, to… wtedy Kontynuuj czytanie
Wyzwanie
” Co u mnie słychać?” – to ostatnio trudne dla mnie pytanie, bo nie jest mi łatwo opisać prawdę . Ale poczyniłam kroki i mam nadzieję ( choć to nie lada wyzwanie dla mnie teraz ją mieć ) , że jestem na drodze do odpowiedzi – ” Dobrze Kontynuuj czytanie
cudeńko
Warto otaczać się przedmiotami śmiesznymi i nieoczywistymi, parodiować nieco swoje życie i patrzeć na dni z lekkim przymrużeniem oka. Niedoceniany to zabieg, a jakże skuteczny, by nabierać dystansu do siebie i krok po kroku pokornieć przyznając: – Śmieszny jestem jak te małe pantofelki w kropki, – Zupełnie Kontynuuj czytanie
czerwony różaniec
Mój różaniec kiedyś był czerwony jak korale kaliny. Teraz, po wielu latach farba starła się na każdym koraliku. Modlę się na nim wszędzie, i w domu, i w ogrodzie, lesie, w podróży, kościele, noszę w kieszeniach wielu kurtek, sweterków i płaszczy, więc jego niegdyś białe nici są Kontynuuj czytanie
echa spoza
Lubię dalekie pohukiwania burzy. Nie wiem dlaczego, ale budzi się we mnie oczekiwanie. Na co czekam? Nie wiem. Może na jej potęgę, szaleństwo, siłę. Odczuwam nadzieję, nie strach. Lubię ten gorzki zapach, gdy zrywam przekwitłe kwiaty aksamitek. Ręce potem długo pachną czymś dzikim, nieokiełznanym, tajemniczym, tak niepodobnym Kontynuuj czytanie
gorsza droga
Nie nauczono nas tak patrzeć i tak myśleć: że małżeństwo i rodzina to ważne i wielkie powołanie. To – od kiedy pamiętam – było traktowane jak ta gorsza droga do nieba lub wręcz do nieba przeszkoda. Takie tam coś dla tych pospolitych i niewyróżniających się z tłumu, Kontynuuj czytanie

