Jedziemy rankiem we trzy do szkoły. Na dworze prawie mróz, ale w radiu skoczna muzyczka, więc nie zważając ani na porę, ani na oczy innych uczestników ruchu drogowego zaczynam pląsać w aucie. Hania patrzy na mnie zza kołnierza kurtki. Oczy jej iskrzą śmiechem. – Tata też wczoraj Kontynuuj czytanie
lokalna kuźnia
Na obrzeżach naszego miasteczka widnieje wielce sugestywna reklama: ZAKUWANIE WĘŻY Za każdym razem, gdy przejeżdżamy obok, rozbawia nas niesamowitymi wizjami, jakie natychmiast zaczynają snuć się po głowie. – W kajdany je zakuwają ? – śmieje się Alusia. – Raczej w zbroję – mówię – Wyobrażasz sobie takiego Kontynuuj czytanie
ludzie ” krótkiego dnia”
Mam poisencję, czyli gwiazdę betlejemską. Kupiłam ją rok temu na święta. Pięknie kwitła ( choć specjaliści oczywiście powiedzą, że to nie kwiaty lecz ozdobne liście u szczytu pędów:) aż do marca. Potem ją przycięłam i zostawiłam w spokoju. Teraz, gdy nasze dzieci coraz częściej gawędzą wieczorami Kontynuuj czytanie
samotna podróż
Czy czujecie się dobrze sami ze sobą? W samotności? Ja bardzo. Te chwile w ciągu dnia, nieliczne lecz jednak, sprawiają jakbym odżywała, jakby na nowo ze zdwojoną siłą tryskało źródło gdzieś głęboko ukryte. Bywa, że wśród zawieruchy i łoskotu życia codziennego je gubię. Bywa, że przywalone mnóstwem Kontynuuj czytanie
Absurd
„Pomagać czy nie pomagać ? ” – zapytał mnie proboszcz- wprowadzając do kaplicy. Mój śp. dziadek kochał mnie z moimi ograniczeniami i nic nie chciał we mnie zmieniać. Moja mama wychowywała mnie w ” realiźmie ” tak to nazywam. Rozumiem przez to , to że ani nie dramatyzowała Kontynuuj czytanie

