– Maminko okrąglinko – mówi do mnie dziecię najmniejsze, łasząc się jak kot. – Ale ja nie mam nic okrągłego za wyjątkiem głowy – śmieję się. – To nic. I tak jesteś maminką okrąglinką – oświadcza Lalcia. Sama wyżej wymieniona z dnia na dzień robi się coraz Kontynuuj czytanie
Wielbienie
On jest z nami codziennie. Mieszka z nami, towarzyszy nam kiedy pracujemy. Wyrusza w nasze podróże i wspiera w każdym zadaniu. Każde z nas, ma z Nim inna relację. Inaczej Go kochamy, w inny sposób prowadzimy z Nim rozmowy, mamy różną wrażliwość na Jego obecność i słowa. Nasze Kontynuuj czytanie
korniszony
– Ummm maminko – mruczy Lalcia nad słoikiem korniszonów – Te ogórki są nawet lepsze niż czekolada.– Ale nie wyjadajcie wszystkich przed zimą!!! – protestuję widząc, że ze spiżarki został wyciągnięty kolejny słoik specyjału.– Powiem ci – mówi mężulek, wgrazając się z chrzęstem w ogórka – że Kontynuuj czytanie
Niewiadoma
” Wiesz jak to jest- dzisiaj jestem jutro mnie nie ma …” Niby się to wie , ale gdy ten moment staje się faktem, towarzyszy jemu ( w większości przypadków) szok/ niedowierzanie, chociaż pewne jest to , że ta chwila nadejdzie. Wielką niewiadomą jest tylko- kiedy i jak? Kontynuuj czytanie
Chcę, abyś był!
Czym jest wiara w Boga? I czy wszystkich ateistów można wsadzić do jednego worka?
408. Upływa szybko życie…
Wspomnienie z dzieciństwa… Gdy byłem dzieckiem rodzice czasem zabierali mnie na spotkania rodzinne, do tej części rodziny w której trudno było szukać rówieśników. Takie ot nudne dla dzieciaka posiadówy przy stole. Czas wlókł się wówczas niemiłosiernie, a w głowie była tylko jedna myśl. „Chodźmy już stąd” Czasem dorosłych Kontynuuj czytanie
dokończyć
Jesień. Na poły słotna, mglista o porankach, na poły skrząca się na mokrych liściach rozszczepionym światłem słońca. Jego złota kula, gdy już wyjdzie zza kurtyny chmur, nie razi i nie pali, lecz łagodnie głaszcze policzki, nos, usta. Stukot spadających w sadzie jabłek odmierza czas lepiej niż zegar. Kontynuuj czytanie
Wieczorne refleksje
Chciałabym być bardziej cierpliwą, mieć w sobie więcej spokoju. Chciałabym wygrywać ze złością i pokonywać w sobie zdenerwowanie. Każdego dnia pojawiają się chwilę, w których muszę walczyć ze swoimi złymi reakcjami na spotykane przeciwności. Tyle razy wieczorem kładąc się spać żałuję, że znów okazałam się słaba. Mam wyrzuty Kontynuuj czytanie
za bramą lasu
Wracam późnym popołudniem do domu z pracy. Wrześniowy las wita mnie bramą połączonych koron. Tu jest takie umowne miejsce, gdzie zostawiam za sobą świat, jego zawirowania, jego szaleństwo i wjeżdżam do krainy łagodności i sensu głębszego niż pogoń za coś- znaczeniem i paroma papierkami z podobiznami królów. Kontynuuj czytanie

