wyzwoleńcy

Ta myśl, nagła, która spadła dziś na mnie przy mieleniu kawy, w chwili tak nieoczywistej, w zgrzytającym dźwięku mielonych ziaren, w akompaniamencie podskakującego na kuchence czajnika : Ja cię uwolnię, a ty Mnie uwielbisz. Ta myśl idzie za mną, gdy wynoszę z domu dwie filiżanki z kawą – Kontynuuj czytanie

Armagedon

Myślałam, że tragiczna  śmierć  Jarka  , było końcem świata, po którym  muszę żyć dalej , budując na nowo, bo życie które  z nim tworzyliłyśmy wraz z jego śmiercią  skończyło sìę. Jednak teraz widzę,  że jego śmierć , była początkiem  serii strat, bolesnej weryfikacji , objawień szokujących i zaskakujących Kontynuuj czytanie

Trampki

Jednym z ” plusów” jeżdżenia  na wózku  jest to , że jak kupi mi się buty to noszę je bardzo długo.  Akurat  nie mam hopla  w tym temacie , więc  butów mam mało. Złote trampki używałam około 15 lat . Te trampki były uniwersalne. Potrafiłam je nosić , Kontynuuj czytanie

Katechizacja parafialna

Wygląda na to, że zmniejszenie o jedną godzinę lekcji religii w szkole, stało się impulsem do decyzji o zorganizowaniu jakiejś formy katechizacji przez parafie. Jestem przekonany, że szkolne lekcje religii nie zastępują przekazu wiary, jeśli nie jest ona skutecznie przekazywana w rodzinie. Miejscem do takiego przekazu stworzonym jest Kontynuuj czytanie

stara notatka z koncertu

Ostatnio przeglądam stare zapiski, bruliony, listy… Znalazłam napisane na karteluszku to:     Koncert z okazji 80 urodzin Wojciecha Killara – Katowice Nusia i Domi zrywają stokrotki. Szeleszczą drzewa. Poza tym cisza jak zasiał, rozrzedzona skondensowaną muzyką z fortepianu. Krzesło skrzypiało? Nie słyszałam. – Killar jes ciężko chory Kontynuuj czytanie

Karmel w cieniu Cluny

Gdy podróżuje się po Francji, nie sposób nie zauważyć, że każdy region, każde miasto i miasteczko naznaczone jest historyczną obecnością chrześcijaństwa. Dzisiaj wiele z tych obiektów, to martwe ślady istniejących przed laty żywych wspólnot. Francja w dużej mierze jest świecka, ale to nie znaczy, że nie jest chrześcijańska. Kontynuuj czytanie

ignis

  I oto ognisko płonie. Nazbierałam suchych gałązek, przyniosłam drewno, zapałki, trochę papieru, odgarnęłam suche liście z paleniska, sześć ziemniaków zagrzebałam na dnie. W pogotowiu czeka konewka z wodą, tak na wszelki wypadek. Siedzę i patrzę. Twarzą zwrócona ku zachodowi słońca. Za mną siedzi biała kotka Inka. Mruczy. Kontynuuj czytanie

sad

  Jestem w środku naszego sadu. Przy starym sczernialym ognisku otoczonym jeszcze starszymi czerwonymi cegłami. „Gdyby tak przynieść zapałki i je podpalić – myślę – Są jeszcze suche gałązki, niespalone polana”. Tymczasem promienie późno – popołudniowego słońca głaszczą czerwone szorstkie policzki cegieł, ślizgają się po lśniących zwęglonych resztkach Kontynuuj czytanie