koszyk patyków

  Z wakacyjnych wspomnień…   – Wciąż mnie to facynuje – mówi Marzanka – jeden koszyk wiórków i jest gorąca woda dla całej rodziny. Niesiemy obie ten koszyk, a właściwie mój stary pojemnik na pranie, który tego lata nieopatrznie przejechałam autem i teraz już się nadaje tylko do Kontynuuj czytanie

galaretkowo

– Lalciu, pomożesz tacie w warsztacie, bo Adaś się uczy? – No – zwięźle odpowiada dziecię i wyłania się u szczytu schodów, po czym kulejąc schodzi w dół. – Czekaj – wzdycha – Bo sobie nogę odsiedziałam – tlumaczy. – Acha – wykrzykuję – Skutki uboczne siedzenia „na Kontynuuj czytanie

Moja spowiedź

.. Takimi grzechami obraziłam Boga… Ale czy faktycznie to zrobiłam? Obraziłam Boga? Jestem w ciemności. Nie wiem co jest Prawdą. Gubię się. Wierzę w Boga, ale nachodzą mnie wątpliwości… Nie odchodzę z Kościoła, ale stawiam sobie wiele trudnych pytań…Mam prawie 40 lat… Moja wiara nie jest już tak Kontynuuj czytanie

Tak, to prawda.

Pewnego razu wracałam z dwiema starszymi panami z kościoła.  Przysłuchiwałam sie ich rozmowie ( to krótkie, fajne rozmowy). – Tutaj – wskazując na mnie powiedziała-  młoda dziewczyna  cierpi , ma swój  krzyż jeździ  na wózku… Na co zareagowałam- Nie ,nie cierpię , a przynajmniej  nie z tego powodu, Kontynuuj czytanie

pojemność dni

  Obiektywnie dni skracają się, słońce zapada w sen coraz rychlej, zmrok zakrada się coraz wcześniej. Ale tak jest tylko obiektywnie, bo naprawdę nasze dni stają się coraz większe, obszerniejsze, pełniejsze, wyładowane pokaźnymi wydarzeniami i drobnymi wydarzonkami jak wagoniki węglem. Dni jak tygodnie, godziny jak lata, sekundy nabrzmiale Kontynuuj czytanie

zatańczyć nocą

  Tańczymy z mężem na patio, jedenasta w nocy. Ktoś daleko, za lasem puszcza głośno muzykę, „Dziewczyny z Albatrosa”,  jakiś festyn chyba, raz po raz strzelają sztuczne ognie. Nad nami ognie prawdziwe – gwiazdy jasnymi oczami patrzą w nieodgadnioną noc. Przytulamy się i tańczymy parę chwil, kilka taktów, Kontynuuj czytanie