Niebo nade mną

Człowiek myśli, Pan Bóg kryśli – jak mawiała świętej pamięci babcia mojego męża. Miniony weekend i ten, biegnący właśnie, tydzień spędzam z dziećmi, chora. Nie pojechałam więc na rekolekcje wspólnotowe (w tym roku prowadzone wyjątkowo w formie kursu), a moje pociechy, też chore, nie dotarły tam, gdzie planowały Kontynuuj czytanie

Zwyczajna niezwykłość

Inaczej niż zazwyczaj, bo w formie kursu spoza podstawowej formacji, odbywają się tegoroczne rekolekcje dla naszej wspólnoty. Nakładają się w czasie na wyjście ze szpitala naszego średniego syna i turniej młodszego. A, i wyjazd starszego i najstarszego. Córcia za to będzie razem z nami cały czas. Logistyka, logistyka… Kontynuuj czytanie

Koniec i początek

Urwałam drzwi od pralki. Naprawdę. Nie wiem, jak to zrobiłam. Owszem, miały już swoje lata, ale firma przecież dobra (nie podam nazwy, by nie robić kryptorekamy – albo: antyreklamy, zależy, jak na to spojrzeć). Dodam, że nie trzaskałam nimi – zostały mi w dłoni, a potem odpadły zupełnie. Kontynuuj czytanie

Ex vulnere salus

„On zaś mówił o świątyni swego ciała” (J 2,21). W Niebiańskim Jeruzalem nie będzie już Świątyni. Nie będzie miejsca oddzielonego od świata, do którego trzeba wejść, żeby spotkać Boga, bo wszystko zostanie wypełnione Jego obecnością. Świątynią będzie sam Bóg i Baranek — zabity, a jednak żyjący (por. Ap Kontynuuj czytanie

Końcówka lata

Byłam wczoraj z mężem na długim spacerze. Kolory nieba zapierały nam dech w piersiach. Aż przystawaliśmy na chwilę, by w ciszy podziwiać dzieło Stwórcy. Zachód słońca, a właściwie widok podświetlonych przez nie obłoków – coś cudownego. To był wyjatkowo ciepły dzień. Poprzedni był jeszcze cieplejszy, wręcz upalny. Być Kontynuuj czytanie