Nie znam was…

Jezus zdąża do Jeruzalem. Zdąża tam, by zbawić ludzkość. Idzie, by oddać życie za ludzi, za to by mogli wejść do Królestwa Niebieskiego… W tej drodze ktoś podchodzi i pyta: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. TO pytanie tak podobne do tego, które dziś pojawia się wśród ludzi: Kontynuuj czytanie

Żyj

Siedział zgarbiony w swoim wielkim, starym fotelu. Za oknem było szaro i zimno. Po szybach okna spływały, tworząc małe strumyczki, wielkie krople deszczu. Powoli zmierzchało się. „O tej porze roku szybko robi się ciemno” – pomyślał mechanicznie. Zgarnął ze stolika garść tabletek, popił szklanką wody, nie wstając z Kontynuuj czytanie

Święty spokój

Zbliża się uroczystość Wszystkich Świętych. Jeśli wszystko pójdzie po staremu, to w najbliższym czasie znajdziemy w „katolickiej” części internetu mnóstwo zgranych już płyt. Kotletów odgrzewanych tyle razy, że podanie ich jeszcze raz będzie jedynie satysfakcją dla autorów, a dla odbiorców zgagą. Na pierwszy ogień pójdzie halloween. Zwyczaj, który Kontynuuj czytanie

strachy na Lachy

– Pani prosiła żebyśmy napisali czego się boimy – opowiada Lalcia przy obiadku.– I co napisaliście? – pytam.– A, różnie. Pająków, os, węży, pani od biologii, pani od geografii i teletubisiów – wymienia jednym tchem. Doborowe towarzystwo:)

# znaczek 40

O ojcu Dolindo: „Wierzył ślepo, że w cudownym, nieodgadnionym ciągu zdarzeń, jakie Bóg dla nas przygotowuje na naszą korzyść, ból zamienia się w radość.Był mocno przekonany, że wszystko, nawet to, co wydaje się złe i bolesne, w Bożych zamiarach ma sens.”  

złoty abażur

  Dni jesienne podobne są tym lampkom z pomarańczowym abażurem, które otulają dom ciepłym światłem. W moim domu rodzinnym była taka lampa, ze stoliczkiem, gazetnikiem i abażurem splecionym ze sznurka. Lubiłam jej nienachalne światło rozproszone po ścianach i sprzętach. Lubiłam siadać w krążku największej jasności tuż pod nią. Kontynuuj czytanie