Nie planowałam tej podróży. Nie byłam nawet spakowana. Wróciłam wcześniej z wyjazdu w góry, bo wiedziałam, że tak mam zrobić. Od razu. Synek przespał większość podróży. Byłam spokojna, że jesteśmy już z powrotem u siebie. Reszta rodziny mogła spokojnie dokończyć planowane aktywności, a ja wiedziałam, że mogę głęboko Kontynuuj czytanie
Ojciec
Kończę dziś rekolekcje o Bogu Ojcu. Nadal pozostaje On dla mnie tajemnicą – i tak być powinno – ale mam wrażenie, że przez ten miesiąc stał mi się nieco bardziej bliski. Zostaliśmy zachęceni, by przeżyć ten dzień na łonie przyrody, z bliskimi i w dziękczynienia Bogu Ojcu, a Kontynuuj czytanie
Teraz
Wróciłam do pracy, dzieci (poza najstarszym synem) wróciły także z wyjazdów. Przed nami czas na miejscu, bez dalekich wypraw. W przerwach od męczenia oczu przed komputerem patrzę przez okno u mnie w pracy, za którym jednak nie ma kwitnących kwiatów, urokliwych widoków i pięknych zabytków. Ale to nie Kontynuuj czytanie
Olimpijska ohyda spustoszenia
Gdy byłem młodym chłopakiem miałem dwa marzenia. Odwiedzić Paryż i Anglię. Jeszcze w gimnazjum postanowiłem rozpocząć naukę języka Francuskiego. Niestety, rodziców nie było stać na opłacenie mi lekcji, a w szkole uczono tylko angielskiego i niemieckiego, wiec kupiłem słowniczek Polsko-Francuski i rozpocząłem naukę na własną rękę. Do dziś Kontynuuj czytanie
Wakacje
Pierwszy tydzień urlopu za mną i pierwsza część rekolekcji. Oraz „domowe przedszkole” – ten tydzień spędziłam w domu (i nad pobliskim jeziorem) z dziećmi. Nie tylko moimi: na kilka dni przyjechał kolega naszych synów, a do córeczki jej koleżanka. To był dobry, spokojny czas. Pełen wyzwań, ale przeżyty Kontynuuj czytanie
Katalpa
Czasem mówi się, że coś jest wierzchołkiem góry lodowej danego problemu. W naszym przypadku mała roślinka o wdzięcznej nazwie katalpa okazała się być takim wierzchołkiem góry lodowej. Chodziło o to, gdzie ją posadzić (dostałam ją od młodszych synów, którzy na festynie parafialnym zdobyli ją dla mnie, wraz z Kontynuuj czytanie
Zdrowie duszy
Co dzień przynosimy do pracy „zieleninkę”, jak żartobliwie nazywamy z koleżanką nasze sałatki. Jedni, patrząc na nas, krzywią się, inni z uznaniem kiwają głowami. Niezależnie od reakcji, wyjmujemy własnej roboty kompozycje warzywne i rozmawiamy o tym, co u nas i wokół nas, a kolejne osoby dosiadają się i Kontynuuj czytanie
Spotkanie to Droga
Idźcie i nauczajcie- słyszymy dziś. Pomyślałam, jak to się ma do mojego doświadczenia Boga. Droga to słowo najlepiej opisujące moje spotkania z Panem. Drogą jest Jezus, bardziej jednak drogą jest życie wiodące do Niego. Są na niej dziury, kałuże i liczne wyboje. Czasami wiedzie prosto, ale lubi też Kontynuuj czytanie
Idzie mój Pan
To dziś. Ten wielki dzień dla naszego synka. Wczoraj spowiedź i informacja, że ma być w najbliższych dniach aniołem, przekazana w humorystyczny sposób przez księdza przygotowującego dzieci do Pierwszej Komunii. Wzruszają mnie życzenia wydrukowane przez wychowawczynię dla wszystkich dzieci przyjmujących dziś Pana Jezusa: odwagi w wyznawaniu wiary. Tak, Kontynuuj czytanie
W codzienności
Odprawiam rekolekcje ignacjańskie w codzienności, z towarzyszeniem duchowym, ale bez konieczności wyjazdu. To wielkie błogosławieństwo dla mnie. Jestem w połowie (dwa tygodnie już za mną i dwa przede mną). Nie mogę się nadziwić bogactwu tego czasu. Czuję się tak, jakby ktoś otworzył mi drzwi do skarbca. Albo lepiej: Kontynuuj czytanie

