Taki ranek, gdy jestem zupełnie sama w domu. Mąż w pracy( dziś daleko), dzieci w szkole, zegar tyka kojąco przesypując czas, kawa pachnie ( dziś piję ją sama), zgrzytają fusy w ustach, kot drapie w coś pazurkami za uchylonym oknem. Jest słońce i mróz, ten piękny czas pomiędzy Kontynuuj czytanie
zdumienie wielkopostne
Otwieram moje Pismo Święte. Mała, wyświechtana już przez lata książeczka, którą otrzymałam w prezencie od kapucyna o. Prudencjusza jako licealistka. Towarzyszyło mi potem całe moje życie: w domu, na studiach, w podróżach, w pracy, w plecaku, torbie, kieszeni. Jest tylko dwa lata młodsze ode mnie. Pełne podkreśleń, śladów Kontynuuj czytanie
tchnienie Ducha
Wśród wielu relacji z wojny usłyszałam dziś głos pewnego polskiego zakonnika, który wraz ze swymi współbraćmi został tam, w morzu wojny, w środku obracanej w pył ukraińskiej ziemi. Żaden z nich nie ma pewności czy i oni wraz z tą ziemią nie obrócą się w proch. Powiedział Kontynuuj czytanie
przyszłość
Dziś wiersz Alicji, pełen nadziei. Jeszcze będą ogrody… Jeszcze będą ogrody z przepychem magnolii, i z bogactwem czereśni, dla kosów i dzieci. I hulajnogi, hamaki, dla tych przybyszy z daleka, których dziadkowie taszczą teraz pieluchy i wózki. I będzie szelest stronic, bulgotanie zupy, i śpiew, i Kontynuuj czytanie
# znaczek 77
* * * Ermes Ronchi i Marina Marcolini „Motywy nadziei” * * * Ten obraz namalowałam w zupełnej ciemności, przy nikłym blasku jednej świecy. Skoro ja potrafię tworzyć coś wśród mroku, o ileż bardziej Bóg. Wiem, że właśnie to czyni. Wśród głębokiej nocy wojny. On nie rezygnuje ze Kontynuuj czytanie
autka
Modlę się za Putina.Od kiedy zaczęły się te niebezpieczne manwery wojsk wokół ukraińskiej granicy. I wcześniej jeszcze – za każdym razem, gdy gdzieś zobaczyłam jego wykrzywioną grymasem pychy i nienawiści twarz, usłyszałam któreś jego pełne buty i cynizmu słowo.Ostatnio tyle razy usłyszałam te słowa od różnych osób: Kontynuuj czytanie
drzewo krzyża
Pisałam tu kiedyś o naszym własnym krzyżu, o chorobie nowotworowej mojego męża, o tym jak nagle spadł na nas parę lat temu w Środę Popielcową. Dziś jest rocznica dnia, gdy krzyż został wyłożony nam na ramiona. Piąta rocznica.Wciąż go niesiemy, bo rak nie odpuszcza tak szybko. I Kontynuuj czytanie

