spotkanie

Taki ranek, gdy jestem zupełnie sama w domu. Mąż w pracy( dziś daleko), dzieci w szkole, zegar tyka kojąco przesypując czas, kawa pachnie ( dziś piję ją sama), zgrzytają fusy w ustach, kot drapie w coś pazurkami za uchylonym oknem. Jest słońce i mróz, ten piękny czas pomiędzy Kontynuuj czytanie

zdumienie wielkopostne

Otwieram moje Pismo Święte. Mała, wyświechtana już przez lata książeczka, którą otrzymałam w prezencie od kapucyna o. Prudencjusza jako licealistka. Towarzyszyło mi potem całe moje życie: w domu, na studiach, w podróżach, w pracy, w plecaku, torbie, kieszeni. Jest tylko dwa lata młodsze ode mnie. Pełne podkreśleń, śladów Kontynuuj czytanie

przyszłość

  Dziś wiersz Alicji, pełen nadziei.   Jeszcze będą ogrody… Jeszcze będą ogrody z przepychem magnolii, i z bogactwem czereśni, dla kosów i dzieci. I hulajnogi, hamaki, dla tych przybyszy z daleka, których dziadkowie taszczą teraz pieluchy i wózki. I będzie szelest stronic, bulgotanie zupy, i śpiew, i Kontynuuj czytanie

autka

  Modlę się za Putina.Od kiedy zaczęły się te niebezpieczne manwery wojsk wokół ukraińskiej granicy. I wcześniej jeszcze – za każdym razem, gdy gdzieś zobaczyłam jego wykrzywioną grymasem pychy i nienawiści twarz, usłyszałam któreś jego pełne buty i cynizmu słowo.Ostatnio tyle razy usłyszałam te słowa od różnych osób: Kontynuuj czytanie

drzewo krzyża

  Pisałam tu kiedyś o naszym własnym krzyżu, o chorobie nowotworowej mojego męża, o tym jak nagle spadł na nas parę lat temu w Środę Popielcową. Dziś jest rocznica dnia, gdy krzyż został wyłożony nam na ramiona. Piąta rocznica.Wciąż go niesiemy, bo rak nie odpuszcza tak szybko. I Kontynuuj czytanie