Jak dobrze

Jak dobrze przejść się kawałek, porozmawiać, potrzymać się za ręce. Tego nie zabierze nam recesja, na to nie ma wpływu inflacja ani światowy kryzys. Jak dobrze uśmiechnąć się do kochanej osoby, spojrzeć w oczy dziecka, usłyszeć odgłosy zabawy maluchów. Tego nie przytłumią smutki ani codzienne troski. Ulatuje zły Kontynuuj czytanie

Nowe

Delektuję się końcówką wakacji, niespiesznymi popołudniami bez odrabiania lekcji, pakowania się na jutro, bez zadań domowych, które się nagle przypominają, akurat wtedy, gdy trzeba iść już spać, bez gubiących się bidonów i śniadaniówek, bez jeżących włos na głowie opowieści ze szkolnymi przygodami w roli głównej. Oddycham głęboko. Co Kontynuuj czytanie

Jestem wdzięczna

Wróciłam z synami z krótkiego wypadu do miasta. Mąż mówi, że musi mrużyć oczy, taki blask od nas bije. Wiem, że żartuje, ale z drugiej strony, w duchowym sensie, ma wiele racji: wracamy właśnie ze spowiedzi. Bardzo lubię te wyprawy z moimi dziećmi. Są inne od tych nad Kontynuuj czytanie

Kryształowe gody

W niedzielę świętowaliśmy kolejną rocznicę ślubu, tym razem bardzo uroczyście. Upał dawał nam się we znaki, ale o wszystkich niedogodnościach zapomnieliśmy przed samym wejściem do kościoła, w którego drzwiach znajomy ksiądz powitał nas okrzykiem: „O, jest i para młoda!”. To było bardzo miłe, zwłaszcza, że ubrani byliśmy jak Kontynuuj czytanie

Orzeźwia

Znów jesteśmy nad Drawą. Bardzo lubię to miejsce i gościnny dom, cały z drewna. Nieodłącznie towarzyszą nam tam zwierzęta: konie, psy i ptaki. Tym razem, zamiast jaskółek siadających na monitorze komputera, jest kawka, siadająca na… ramieniu naszym dzieciom. Jednego z synów nawet delikatnie chwyta za ucho dziobem. Żartujemy Kontynuuj czytanie

Zapach lipy

Wiatr delikatnie porusza gałęziami drzew. Wchodzę na chwilę do pięknego wnętrza zabytkowego kościoła. Czuję ulgę. Przed chwilą wyszliśmy z poradni – młoda kobieta powiedziała nam, że ostatni już raz tam jesteśmy– nie ma potrzeby przyjeżdżać dalej. Z jednej strony cieszę się, z drugiej – przyzwyczaiłam się już trochę. Kontynuuj czytanie

Dwa momenty

Wychodzę na taras. Jest tak cicho. Dzieci już wykąpane, nasi goście w pokoju na górze. Wszystko na dziś już zrobione, zakończone. Mogę odetchnąć. Zaraz oczywiście wrócę, by pogłaskać na dobranoc najmłodszą pociechę, ale zanim – ta chwila na tarasie jest dla mnie bezcenna. Patrzę, jak kwitną kwiaty, jak Kontynuuj czytanie

Maryja

Zatrzymaliśmy się na chwilę. Dzieci zauważyły małego psa, który śmiesznie podskakiwał przy płocie, merdając ogonem. Próbowały nawet z nim po psiemu rozmawiać, naśladując jego szczekanie. Wykorzystałam ten moment, by uklęknąć w otwartych drzwiach zabytkowego kościoła. Zaskakująco miękki klęcznik zachęcał do pozostania dłużej. Wciągnęłam głęboko zapach kadzidła, którego resztki Kontynuuj czytanie