syn

  – Ostatnio tak się nudziłem… – opowiada syn po skończonej sesji zimowej. – Ale przecież się stresowałeś. Nie można się jednocześnie stresować i nudzić – przerywam. – Można:) – bez cergieli rzecze on.   No popatrzcie, a ja mam zgoła inne doświadczenia;)   * * * Niedługo Kontynuuj czytanie

wewnętrzne światło

  Ja wciąż chora. Jednodniowy eksperyment z powrotem do pracy się nie powiódł i skończyło się powrotem choroby i utratą głosu. Ale pomyślałam, że coś Wam napiszę. To wspomnienie sprzed dwóch tygodni. Rozmowa, która wciąż we mnie rozbrzmiewa, słowa, które ożywają jak dzwoneczki, gdy je delikatnie potrącić pamięcią. Kontynuuj czytanie

przyczyna zgonu:)

  – Hania, to niegodziwe, że dałaś mi tę ksiązkę jak i tak mam katar i nie nadążam wyjmować chusteczek – upominam córkę znad dzieła pt. ” Między ustał a brzegiem pucharu” *  *  * – Ja nie mogę tego czytać!!! – krzyczę powstrzymując szloch – Odwodnię się!!! Kontynuuj czytanie

Co ma wspólnego Pan Bóg z wiedźminem?

Wydaje mi się, że im człowiek mądrzejszy, tym bardziej głupieje. Ostatnie dwa lata są dla mnie prawdziwą kolejką górską. Wzloty, ekstaza i radość mkną niczym wagonik w dół w kierunku smutku i powracającej depresji. W momentach, w których wydaje mi się, że wiele rzeczy w sobie poukładałem i Kontynuuj czytanie

nie brookliński most

  Siedzę w łóżku. Już lepiej. Choroba się poddaje nieokiełzanym siłom drzemiącym w tak mikrym ludzkim organizmie. Jeszcze tym razem nie ona wygra. Jeszcze tym razem powstanę. Ile razy jeszcze się uda? – pytam za każdym razem rozłożona na łopatki jakąś słabością. Teraz wirus zainteresował się bardziej łakomym Kontynuuj czytanie

Zrozumieć

Temat różnych zaburzeń psychicznych takich jak depresja stał mi się przez ostatnie kilka mięsiecy bliższy , bo sama się borykam z tego rodzaju chorobą. Nie jest to łatwy temat dla mnie, bo mimo tego , że przez ostatnie lata dużo więcej się o tym mówi to i tak Kontynuuj czytanie

piec ognisty

  Ta spokojna sobota z poprzedniego wpisu wydaje się być dziś tak odległa. Jeśli myślałam, że to koniec kielicha wielkopostnego, to się pomyliłam. Ale chyba raczej, nauczona doświadczeniem, tak nie myślałam i w głębi serca czekałam na zaproszenie w głębsze rekolekcje. W sobotę wieczorem nagle, bez ostrzeżenia pojawił Kontynuuj czytanie

Przykryć

Poczekałam aż te moje ” popoturbowane” paznokcie porządnie wyschną, by jednak je jakoś uratować (bo nie ładnie to wyglądało) Nie mam ( chyba) zmywacza w domu , więc pomalowałam je ponowanie , przykrywając pozostałości po moich wcześniejszych wyczynach. Efekt nie jest super , ale zwarzywszy na sytuację jest Kontynuuj czytanie