Dobre na święta, choć bez lukru – rzecz o płycie „Nielukrowana”

Historia zaczyna się tak. Jedziemy sobie pełni wrażeń (umówmy się, każdy wyjazd, gdy masz dojechać na określoną godzinę z czwórką małych dzieci, to istna kopalnia wrażeń) na Weekend Pełen Łaski. Udało się zapanować nad pierwszymi objawami choroby lokomocyjnej jednego, zaklajstrować bananem głód drugiego, uspokoić rozpacz po zostawieniu w domu Kontynuuj czytanie

Fioletowo

Dzieci przeziębione, mąż w rozjazdach, ja zmęczona – ale to tylko wycinek rzeczywistości. Ostatecznie pociechy zdrowieją (jedne szybciej, drugie wolniej), mąż wraca między kolejnymi wyjazdami, a mnie udaje się nieco zregenerować. A ponad tym wszystkim jest to, co nas łączy, co spaja naszą rodzinę. Co sprawia, że w Kontynuuj czytanie

światełka w oknach

  Już poręcz schodów zdobna w zieloną girlandę, a na ścianie pyszni się własnoręcznie robiony wieniec ze złotych szyszek, raz po raz coś szeleści tajemniczo. To pewnie prezenty, bo u nas Mikołaj – ze względu na gawiedź studencką – przychodzi deczko wcześniej. Z soboty na niedzielę. Tak, tak. Kontynuuj czytanie