Wojciech Młynarski śpiewał: Róbmy swoje, ja dziś ten motyw przyjmuję jako antidotum na szalejące wokół burze i odnoszę do życia duchowego. Może to brzmi dziwnie, lecz chwilowo nic lepszego nie wpada mi do głowy. Jakiekowiek źródlo bieżących informacji bym tknęła, z każdej strony wyziera coś, co chce mnie Kontynuuj czytanie
Quo vadis wspólnoto?
Dokąd właściwie podążamy jako wspólnota? A raczej wspólnoty, czy prawdziwe, czy tylko z nazwy? Naród, Kościół, może szerzej Europa, czy raczej zawężając grupa lokalna, parafialna, rodzina? W drugiej ćwierci XXI wieku potrafimy jeszcze tworzyć prawdziwe społeczności, czy jesteśmy niezależnymi bytami oddzielającymi się od innych za pomocą najrozmaitszych murów? Kontynuuj czytanie
Narodził się, by uratować mnie
Jesteśmy w Górach Orlickich. Zaraz po świątecznych spotkaniach z rodziną, wyjechaliśmy, by w wąskim gronie naszej siedmioosobowej ekipy pochodzić po górach, by chwilę odpocząć: mąż, dzieci i ja. Śnieg powitał nas na szlaku, słońce odbijało się od jego bieli, zmuszając mnie do założenia przyciemnianych okularów. Dobrze mi się Kontynuuj czytanie
Nikłe światło
Ostatnio towarzyszy mi obraz smugi światła przecinającej gęste ciemności. Nie wiem, czy to za sprawą tego, że kiedy jadę do pracy, jest jeszcze ciemno, a kiedy z niej wychodzę, już zapada zmrok. A może dlatego, że wieczorami w domu zapalam na kuchennym stole lampion. Jeszcze nie ten roratni, Kontynuuj czytanie
Ulmowie – orędownicy na trudne czasy.
Dzisiejsza Eucharystia zaowocowała ogromną ilością najróżniejszych przemyśleń. Do mej parafialnej świątyni uroczyście wprowadzono relikwie błogosławionej rodziny Ulmów, od wielu lat bliskiej memu sercu. Możliwość ucałowania ich i świadomość, że od teraz będą już przy nas, wywołała u mnie radość, wewnętrzny pokój, ale też poczucie odpowiedzialności. W myśl zasady, Kontynuuj czytanie
Mój ks. Jerzy
Był ważny dla mnie od zawsze, praktycznie od kiedy pamiętam. Nasze pierwsze spotkanie pozostaje gdzieś we mgle, zapewne odbyło się na religii w salce, dokąd w drugiej połowie lat 80-tych uczęszczałam jako uczennica szkoły podstawowej. Od samego początku zaiskrzyło. Był w nim jakiś magnes, coś co mnie niesamowicie Kontynuuj czytanie
Radość, zabawa, wspólnota i relacje, które budują.
Lato i wakacje w pełni, każdy myśli o odpoczynku, czasie dla siebie. A jednocześnie nie chcemy zgubić drugiego człowieka, zwłaszcza najmniejszego. Z myślą o dzieciach spędzających przynajmniej sporą część wakacji w domu pojawiła się w mojej rodzimej parafii inicjatywa ojców Filipinów Oratorium Letniego. Pierwszą myślą, gdy mnie zaproszono Kontynuuj czytanie
Kobieca ewangelia
Słowo dane nam jest żywe, aktualne niezależnie od czasu i przestrzeni. Z tegoż powodu medytując nad danym fragmentem staram się odnaleźć w nim przesłanie do obecnych czasów, sytuacji. Dzisiejszy szczególnie mnie porusza, gdyż moim zdaniem jest to prawdziwie kobieca Dobra Nowina (Mk 5, 21-43). Nie chodzi jedynie o Kontynuuj czytanie
Metronom
Tup-tup, tup-tup. To miarowe kroki na górskim szlaku naszych stóp. (Przypominają mi dźwięk metronomu, który pomagał mi, gdy byłam mała, utrzymać rytm podczas wykonywania ćwiczonych przeze mnie utworów). Nasze splecione dłonie i równe oddechy. Uważność na siebie nawzajem. Razem idzie się łatwiej, choć trzeba dostosować do siebie tempo, Kontynuuj czytanie
Letni Dzień (So 3, 14-18)
Kto uczynił świat? Kto uczynił łabędzia i czarnego niedźwiedzia? Kto uczynił konika polnego? Konika polnego, tego właśnie, który wyskoczył z trawy i je cukier z mojej ręki i porusza szczęką wstecz i w przód, zamiast w dół i w górę – który patrzy naokoło olbrzymimi, skomplikowanymi oczami. Teraz Kontynuuj czytanie

