Pingwin w mieście

Nie nadajesz się. Są lepsi. Wygłupisz się. I po co ci to? Słyszysz czasem w głowie, albo jeszcze gorzej przez kogoś wypowiadane, takie słowa? Myśli, które dołują, nie pozwalają się ruszyć z miejsca, depczą wciskając Twoje ciało w łóżko, a może nawet powodując upadek na twardą podłogę? Stoisz Kontynuuj czytanie

Nadzieja na spotkanie w zaświatach

Późny wieczór. Dzwoni telefon. Nieznany numer. „Z Pani mężem jest gorzej. Trudno powiedzieć jak się rozwinie sytuacja, ale jeśli Pani chce, można przyjechać.”- usłyszałam. Do szpitala zawiózł mnie wujek. Kiedy weszłam do szpitalnej sali na oddziale onkologicznym, zobaczyłam, że współlokatora MNM, którego jeszcze tego dnia widziałam, nie ma. Kontynuuj czytanie

Jak zostałam Indianką, czyli bam-boo day (odc. 19)

„Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałem. (…) Było cudownie i trochę strasznie widzieć ją taką.”*- mógłby skomentować za książkowym Ulfem dzisiejszy dzień któryś z moich Chłopców. Takich pomysłów to dawno nie miałam. Zupełnie niespodziewanie odwiedziła nas dziś beztroska zabawa i radość wymiatając z naszego domu smutek, tęsknotę, brak Kontynuuj czytanie

Już i zanim, czyli bam-boo day (odc. 18)

Dawno nas tu nie było w takiej formie, czyli dziś tekst z cyklu bam-boo day. A co! Jest walka pomiędzy zwyczajną późnowieczorną, choć krótką sjestą, a Słowem Bożym, które pcha do klawiatury. Niech więc Ono prowadzi, bo mój stan (fizyczny i psychiczny) nie pozwala na przejęcie kierownicy. Siadam Kontynuuj czytanie

Jeden grosz, czyli jak rok temu zaczął się blog…

Myślałam czy i co napisać z okazji tego dnia. 19.06.2020. Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Dokładnie rok temu powstał pierwszy wpis wspominający to, co stało się dwa lata temu. MNM był już po operacji. Jego życie wisiało na włosku. Do rąk dostałam diagnozę zapisaną czarno na białym. Pamiętam ten Kontynuuj czytanie

Lubię rzeczy. Czy tak można?

Spotkanie u Przyjaciół. Na stolik wjeżdża kawa. W filiżance. Jednej z tych ze zdjęcia głównego. Cieszę się spotkaniem, rozmową, choć przerywaną, bo dzieci, ciepłą (!) kawą. I filiżanką, która moim oczom się podoba umilając tą chwilę. A potem w domu przychodzą pytania. Czy minimalista może lubić rzeczy? A Kontynuuj czytanie