Wtedy siedziałam czuwając przy łóżku MNM. Nie mogłam go zostawić samego tej nocy. Dziś siedzę nocą na kanapie w mieszkaniu, które stało się naszym nowym domem. Domem, w którym nie ma go z nami fizycznie. Siedzę i przypominam sobie tamtą noc, dokładnie 2 lata temu. Wtedy modliłam się, Kontynuuj czytanie
Chłopaki kociaki, czyli dystans, rodzicu, dystans!
Poranki Budzimy się rano. Znowu dzwoni ten cholerny budzik. Nie znoszę wcześnie wstawać. Odkąd pamiętam to była moja słaba strona. Wstaję jednak kiedy trzeba. Najczęściej po jednej lub dwóch drzemkach w telefonie. Obok mnie, po jednej i drugiej stronie dwa grzejniki lub, jeśli ktoś woli inne porównanie, gorylki, Kontynuuj czytanie
Iść boso
Jednych śmierć zastaje w majtkach*. Nas zastała w piżamach. Mnie w nocy. Naszych synów z samego rana, kiedy im o niej opowiedziałam. Była blisko. W naszym domu. Pozwoliła mi patrzeć na siebie. Bałam się jej przyjścia. Bałam się jej widoku, tego jak będzie przebiegać, jej zapachu. Bałam się Kontynuuj czytanie
Lubię
Każdy powód do świętowania jest dobry. Ot, choćby rozpoczęty trzeci tydzień nieprzerwanego chodzenia Chłopaków do szkoły i przedszkola. Jest jednak ważniejsza sprawa, którą świętuję. A w zasadzie dwie. Siedem lat temu (i dwa dni- kiedy to publikuję) urodził się mój Pierworodny. Jednocześnie dokładnie tyle samo lat temu narodziłam Kontynuuj czytanie
Pingwin w mieście
Nie nadajesz się. Są lepsi. Wygłupisz się. I po co ci to? Słyszysz czasem w głowie, albo jeszcze gorzej przez kogoś wypowiadane, takie słowa? Myśli, które dołują, nie pozwalają się ruszyć z miejsca, depczą wciskając Twoje ciało w łóżko, a może nawet powodując upadek na twardą podłogę? Stoisz Kontynuuj czytanie
Zasypiać i budzić się w Obecności…
Pojawiały się ot tak. W odstępach czasu. Bez wizji, że staną się jakąś całością. Każdy z nich w danym momencie poruszył moje serce. Wiedziałam, że jest odpowiedzią na to, co w mojej duszy. Dotykał głębi. Wśród nich są takie, które przypominają o Bożej obietnicy mi danej, pomagają w Kontynuuj czytanie
Ja mogę, ale czy zniesiesz?, czyli bam-boo day (odc. 20)
Nie ma mnie tu. A dlaczego? Bo jest źle. Bo nie chcę dzielić się życiem bez nadziei, które próbuje mnie wciągnąć. Nie będę upiększać słowami tego, co piękne nie jest. Ciągle jeszcze ufam (choć nie bez zwątpień pojawiających się setki razy w ciągu dnia), że do piękna idę. Kontynuuj czytanie
Nadzieja na spotkanie w zaświatach
Późny wieczór. Dzwoni telefon. Nieznany numer. „Z Pani mężem jest gorzej. Trudno powiedzieć jak się rozwinie sytuacja, ale jeśli Pani chce, można przyjechać.”- usłyszałam. Do szpitala zawiózł mnie wujek. Kiedy weszłam do szpitalnej sali na oddziale onkologicznym, zobaczyłam, że współlokatora MNM, którego jeszcze tego dnia widziałam, nie ma. Kontynuuj czytanie
Jak zostałam Indianką, czyli bam-boo day (odc. 19)
„Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałem. (…) Było cudownie i trochę strasznie widzieć ją taką.”*- mógłby skomentować za książkowym Ulfem dzisiejszy dzień któryś z moich Chłopców. Takich pomysłów to dawno nie miałam. Zupełnie niespodziewanie odwiedziła nas dziś beztroska zabawa i radość wymiatając z naszego domu smutek, tęsknotę, brak Kontynuuj czytanie

