Matatiasz chce być wierny Bogu. Nie chce poddać się bałwochwalczemu kultowi. Najpierw jest kuszony niezwykłymi kłamstwami – że już wszyscy poszli za nowym kultem. Potem kuszony tym, że będzie przyjacielem króla. Straszony tym, że będzie już tylko sam, na jakimś zapyziałym końcu świata czcił Boga, podczas gdy cały Kontynuuj czytanie
Czterdzieści lat minęło…
Szary listopad powoli się z nami żegna, a przy jego końcu moje urodziny. Nie będę powtarzać które, bo to mamy w tytule. Trochę lat już przeżyłam, dokładnie tyle, ile Izraelitom zajął pobyt na pustyni, by z mentalności niewolników przejść do myślenia i funkcjonowania wolnych ludzi. Od mojego „wyjścia Kontynuuj czytanie
„Zapach pomarańczy. Życie dominikańskie z innej perspektywy”
Czy można zamknąć osiem wieków duchowości w jednej, małej publikacji? Można! Czy jest możliwe by treści na wskroś poważne przedstawić tak, że czytelnik uśmiecha się pod nosem, szepcząc „no, nie mogę”. A i owszem! Zapach pomarańczy. Życie dominikańskie z innej perspektywy jest taką właśnie publikacją. Z jednej strony Kontynuuj czytanie
Odwaga matki
Skupienie matki na Bogu jako źródle życia. Na Bogu jako źródle dobra. Jako wyznaczniku tego co dobre i złe, nawet wobec utraty życia. Nawet wobec tortur. Niezwykła jest ta postawa. WZÓR. Bóg odda wam życie, dlatego, że nim teraz gardzicie dla Jego praw! Nieprawdopodobne słowa Matki do dzieci Kontynuuj czytanie
478. Jan Paweł II: Bezinteresowny dar z siebie w rodzinie
Sobór uczy, że człowiek jest tym jedynym na świecie stworzeniem, którego Bóg chciał i chce dla niego samego; równocześnie stwierdza, że człowiek ten „nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego„25. Może się to wydać sprzecznością, ale sprzecznością nie jest. Jest Kontynuuj czytanie
Do umiaru trzeba dorosnąć
Spadł pierwszy śnieg, do adwentu coraz bliżej, zarządziliśmy więc w domu pisanie listów do św. Mikołaja. Wczoraj w nocy ostatecznie nadaliśmy wszystkie 4 koperty, zostawiając przy okazji 5 cukierków, 2 marchewki i kubek mleka na parapecie naszego balkonu. Wszystko po to, by strudzony i zapracowany zaprzęg mógł nieco Kontynuuj czytanie
Rabbi gdzie mieszkasz? Piotr Kieniewicz.
Msza Święta to ponowne ofiarowanie ofiarowanie się Jezusa na krzyżu jako zadość uczynnienie za moje grzechy, słabości i zaniedbania. I chociaż wiem wiem, co się dzieje na Mszy Świętej na każdym jej etapie, i przed rozpoczęciem proszę Ducha Świętego proszę o to, aby pomógł mi ją jak najlepiej Kontynuuj czytanie
Dobry dzień
To był taki dobry, spokojny dzień. Bez lęku. Bez pośpiechu. Bez rozpaczliwych prób sprostania rzeczywistości. Może dlatego, że nie założyłam rano zegarka na rękę i potem, chcąc sprawdzić godzinę, za każdym razem patrzyłam na delikatny fiolet żył? Widziałam w nim drobne elementy mojego życia, a cienie padające akurat Kontynuuj czytanie
Małe cuda
Wczoraj wróciłem ze szpitala. Dwa lata temu wykryto u mnie w prawej, tylnej części mózgu tętniaka. Mówi się, że to taka bomba z opóźnionym zapłonem. Można z tym żyć, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to paskudztwo pęknie. Początkowo trochę się bałem, później jednak pogodziłem się z losem. Krótko Kontynuuj czytanie
Mój Wiecznie Niezmienny
Boję się o zapadnięty fotel i starte dywany O telefon co może przestać dzwonić O lampę co może przestać świecić O radio co może przestać grać O garnek co może przestać być pełny O chleb co może przestać być ciepły O przyjaciela co może przestać mówić O rodzinę Kontynuuj czytanie

